2013/02/04

Narty i Snowboardy... czyli co robię w Japonii?

Onsen [zdjęcie z internetu]
Obecnie siedzę sobie w cieplutkim pokoiku hotelowym w Myoko, małej miejscowości w zachodniej części Japonii, niedaleko Nagano, gdzie w 1988 roku była zimowa Olimpiada.
By połączyć się z interentem muszę wyjść na zimny korytarz (gdzie temperatura nie przekracza 10 C), bo nie ma WiFi i trzeba się podłączyć do kabla internetowego... Przez ten sam korytarz trzeba przebiec jeśli chce się wykąpać w 溫泉 [onsen] (czyli w łazience z naturalnymi gorącymi źródłami). 
Onseny są główną atrakją dla tajwańskich turystów, szczególnie po jeżdżeniu na nartach przez cały dzień.
Ja z Jasiem na jednej narcie~
Taką właśnie grupę Tajwańczyków uczyłam robić „pług”, czyli podstawę jeżdżenia na nartach. Po trzech dniach pługowania, kolana tak mnie bolały, że nie mogłam normanie wchodzić po schodach.

Przez ostatnie trzy tygodnie mój dzienny rozkład wyglądał mniej więcej tak:
7:10 – Mamuś wyrzuca mnie z łoża (które właściwie nie istnieje, bo śpię na podłodze na tatami)
~ ubrać się, śniadanie, zęby, szkła kontaktowe, buty narciarskie... ~
8:30 – Mamuś wyrzuca mnie i wściekłego Jasia (zawsze ma problemy z ubieraniem się) za drzwi pokoju
~ przejeżdżam z Jasiem na drugą stronę góry na nartach ~
9:30 ~ 15:30 – Narty
~ przejeżdżam z Jasiem na „naszą” stronę góry na nartach ~
16:30 – Matma, czytanie, edytowanie filmików
22:30 - Spać
Wspaniale, nie? 
Dzisiaj miałam trochę zmieniony plan - „Narty” zamieniłam na „Snowboard”, a „Matmę” na „Blog” ;)

Ja na nartach:

2013/01/15

Śnieg na Tajwanie!!!... czyli lecę do Japonii!!!

Za kilka dni wylatuję do Japonii na narty!!! ... na cztery tygodnie!
Muszę się przygotować na kilku metrowy śnieg, bo tam gdzie będę jest już ponad dwa metry ubitego śniegu i cały czas pada. Dwa lata temu, gdy spędziłam tam miesiąc, miałam tylko dwa dni bez  opadów śniegu. Mam nadzieję, że tym razem będzie to samo.
No i jeszcze jest japońskie żarcie - może nie koniecznie sushi, ale makaron w zupie i lody... (nie razem)... Mniam!
Szczerze mówiąc, to trochę ironiczne, że jeszcze jesienią widziałam śnieg w Polsce... ale po dwóch miesiącach, gdy z nieba lał bez przerwy deszcz, tęsknię za białym puchem.
Na Tajwanie zdarza sie, że w zimie popada śnieg, ale jest go mało, i znajduje się wysoko, wysoko w górach. Jest to wtedy wielkie wydarzenie i tlumy ludzi chcą pojechać w góry by zobaczyć i dotknąć prawdziwego śniegu, którego jest tylko ciupci-drupci malutko.

2013/01/01

Słówko po Chińsku... Sztuczne ognie!

煙火[yan-huo]

Iskierki w niebiosach... czyli "Kiedy puszczamy sztuczne ognie?"

Wczoraj było wielkie Bum! Bum! Bum! na całej Tajwańskiej wysepce.
Nowy Rok! Witajmy 2013 rok!
Wspaniałe, nie?
I wyobraźcie sobie, że takie fajerwerki puszczano w Sylwestra w każdym z pięciu większych miast.
Poza Nowym Rokiem pokazy fajerwerków są jeszcze organizowane na inne święto, ale nie na Chiński Nowy Rok, tylko na moje urodziny. ;)


Dobra, dobra, na moje urodziny i urodziny Tajwanu... 10. października...

2012/12/04

Przekrój toru?!... czyli Tajwańskie PKP

Jestem! Wróciłam! Choć nigdzie nie poszłam... Sorki, że od tak dawna nic nie pisałam, ale za dużo rzeczy się działo.
Na przykład, mieliśmy 16 gości (w czym czwórkę dzieciaczków) na Andrzejki (@_@) i przez cały czas telewizja nas filmowała (@_@)x10

Ale, ale postanowiłam napisać coś nie coś o Dworcu Głównym w Tajpej!
Dlaczego? Bo tydzień temu z Tatą pojechałam do Kaohsiung, miasta na samym południu wyspy (Tajpej jest na północy), na spotkanie z czytelnikami książki rodziców.
Kiedy wychodziłam z dworca, to zauważyłam, że na dachu jest ten znak:


No i teraz mogę wyobrazić waszą reakcje: "No nie, po dwóch tygodniach nieobecności, chcesz się podzielić twoją opinią na temat TEGO?!"
Ja: " :-( "
Wiem, was to nie obchodzi ale to jest wasz znaczek:

Spytałam się taty dlaczego tajwański znaczek kolei jest taki dziwny?
Nie dokończone kółko, kreski i coś dziwnego pośrodku... co to ma znaczyć?!
Tatuś rzekł że to są szyny. Kolejowe.
Szyny?! Takie okrągłe? Co to, rondo śmierci dla pociągów?!
No więc ojciec cierpliwie mi wytłumaczył, że to nie jest żadne rondo, tylko przekrój toru...
Trochę czasu mi zajęło by się skapować jak to możliwe...


Jak widzisz rozdzieliłam ten znak, używając prehistorycznego "Paint", na dwie części.
Po lewej stronie to przekrój toru, a po prawej znak co jest pierwszym znakiem nazwy Tajwańskiego PKP, 台鐵.

I już wynudziłam was na maxa!


2012/11/18

Słówko po Chińsku... Metro!

捷運[jie-yun]

Teraz Taipei ma 8 linii a Kaohsiung 2 linie metra... Hehe, I tak więcej niż w Warszawie.

Plastikowe samochody do wynajęcia... czyli przejażdżka po Berlinie

Baaadzo przepraszam, że tak długo niczego nie pisałam... ale ten tydzień po powrocie był nieco porąbany...
Wracajmy jednak do Berlina, pozwólcie, że zaproszę was na przejażdżkę po tym mieście!

Dworzec Główny

Metrrro
Wygibasy taty w metrze ;)

Najkrótsze metro, tylko dwa wagony.







Przejście dla anorektycznych dziewczyn...?

Berliński zielony ludzik (小綠人) ma całe sklepy poświęcone jemu,
choć uważam że  nasz tajwański  ludzik jest o wiele lepszy...

Trabant (mydelniczka) - plastikowy samochód