Pokazywanie postów oznaczonych etykietą natura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą natura. Pokaż wszystkie posty

2015/06/27

Gdzie jest Basia... czyli szukanie wiewiórek po Parku Łazienkowskim


Tata popiera stereotyp Azjatów i 'selfies' - sweet fotek.


Wyrwaliśmy się cała rodzinką na całodzienne wyjście do Parku Łazienkowskiego, już bardzo, bardzo długo nie było wycieczek Chen-Werników.




Najbardziej zadziwiające to fakt, że Jaś i Ania, którzy zawsze nawzajem sobie dokuczają, zachowywali się wyśmienicie przez cały dzień. Wszyscy byliśmy mile zdziwieni.


Z mamą robiłyśmy setki zdjęć, pogoda była piękna, ale w cieniu trochę zimno.


Psssst... Można mnie złapać na Instagramie~ @zozocw 


Poprowadziłam sesję zdjęciową dla Rodziców, żeby wreszcie mogli zmienić swoje zdjęcia profilowe na Facebooku ze zdjęć na nartach, gdzie są zasłonięci goglami, na jakieś bardziej wiosenno-letnie.


Mama, jedyna z bezpośrednim internetem w telefonie, była przyklejona do telefonu czasami, aż bateria się wyczerpała. Pierwszy i jedyny raz to nie ja się tak zachowałam.


Po drodze spotkaliśmy różne zwierzaki.


Napotkaliśmy kilku orzeszko-żerców jak przebiegały przez dróżkę i wędrowały z jednego drzewa na drugie.



Ania była zachwycona tymi zwierzaczkami i nieustannie wyszukiwała nowe wiewiórki.


Jasiek był podekscytowany i cały czas wołał Basia, Basia, Basia - co po jakimś czasie stało się bardzo irytujące...


Pod koniec dnia, wszyscy się zmęczyliśmy i byliśmy wyczerpani, ale bardzo zadowoleni że mogliśmy się wreszcie wyrwać z polskiego domu i pochodzić po dworze ... bez psa.


2013/06/12

Zmyta wioska... czyli niełatwy żywot aborygenów

Nie wiem czy wiecie, że aborygeni są  nie tylko na kontynencie australijskim. 
Na Tajwanie jest ok. 510,000 (2% całej populacji) tajwańskich aborygenów i nie myślcie, że wszyscy są z jednego szczepu - obecnie jest chyba 14 szczepów (co kilka lat jakaś mała grupka tworzy odłam w danym szczepie i ... rejestruje nowy szczep).
Kilka dni temu spotkaliśmy się z dwiema rodzinami aborygeńskimi (ze szczepu P'ai-wan), które też uczą swoje dzieci w domu.. Ich wioska, Da-She (XXX) i droga do niej, zostały zniszczone podczas okropnego tajfunu 4 lata temu. Da-she leży na wysokości ok. 700 m n.p.m. (czyli wyżej niż Łysica w Górach Świętokrzyskich).
Kiedy droga do tej wioski znikła z powierzchni ziemi, wszyscy mieszkańcy zostali przymusowo ewakuowali helikopterami na drugą stronę góry. Po jakimś czasie rząd wybudował dla nich (i mieszkańców dwóch innych wiosek, które spotkał taki sam los) nową wioskę w podnóża góry. W tej nowej wiosce pomieszano aborygenów z trzech różnych szczepów (mających inne zwyczajemówiących innym dialektem i ogólnie niezbyt się lubiących). Rząd zmusił wszystkich do podpisania się zrzeczenia ich domostw w starych wioskach w zamian za otrzymanie domów w nowej wiosce. Jednak nie wszystkim to się podobało.
Gdy okazało się, że Da-she nieucierpiało, top cztery rodziny zdecydowały się tam wrócić. Dla aborygenów przyzwyczajonych do życia w górach przeprowadzka na równinę jest samobójstwem - spośród około 100 osób z Da-she w ciągu dwóch lat zmarło ok. 40 osób! Te cztery rodziny, które wróciły do Da-she nie mają łatwego życia. Droga, która w końcu została naprawiona, przy każdym większym deszczu stwarza niebezpieczeństwo ponownego zawalenia. Roboty drogowe trwają na niej nieustannie.
Z tych czterech rodzin, dwie mają dzieci - w sumie pięcioro - najstarszy chłopak kończy szóstą klasę, a najm,lodszy chłopiec ma dopiero roczek.
Oto zdjęcia z naszej wizyty w Da-she:


Droga, którą jechaliśmy, okazała się nieprzejezdna, więc musieliśmy
zawrócić (szerokość drogi = długość naszego samochodu + 30cm).
Tylko taka marna siatka powstrzymuje te kamienie i głazy
przed osunięciem się ich na drogę.
Dachy domów w Dashe. Ta stalowa konstrukcja po lewej,
to miał być kościół prezbiteriański, ale tajfun i wysiedlenie ludności
sprawilo, że nigdy nie zostal dokończony.
 
Zabawa na dachu zrobionym tradycyjnie z płyt kamiennych.
Najstarszy chłopak gra na listku.
Obieranie bardzo zielonego i kwaśnego mango, które je się z ... solą.
Ten 5-letni maluch cały czas gadał, a poza tym bardzo mu się
spodobała moja baseballówka :-)
Lepienie "kulek" z mąki z prosa,
które sami uprawiają.

Kolacja z "kulek" gotowa! (zauważcie, że ten chłopiec jest o dwa lata
starszy od Jaśka, a Jasiek jest o głowę od niego wyższy)
Najstarsza mieszkanka Dashe.
I najmłodszy mieszkaniec Dashe.


Jedna z mam ofiarowuje nam zrobiony przez siebie prezent.
4 chłopaków i ... jedna dziewczyna (w wieku Jasia).
Jedziemy "Ferrari"!
Wierzcie, nie wierzcie, ale to jest ich pole, gdzie uprawiają proso.
Pomagamy im w przerzucaniu skoszonych chwastów.
(ja po lewej, tata po prawej)
Popiół ze spalonych chwastów służy za nawóz.

Oto kilka faktów o tym strasznym tajfunie:

Tajfun ten nosił nazwę Morakot, co znaczy "szmaragd" w języku... tajskim (Tajlandia).
Był on najbardziej śmiertelnym z zanotowanych tajfunów na Tajwanie - 650 ludzi zginęło, w czym 500 ludzi było z wioski Xiao-Lin (小林村) która cała została zmyta przez lawinę błotną. Z całej wioski liczącej 1200 ludzi, zostały tylko dwa domy.
Ponad tysiąc ludzi trzeba było uratować spod gruzów i z odciętych wiosek. Jeden helikopter ratowniczy z trzema osobami w środku,  uderzył w zbocze góry i wybuchł.
Szkody wyniesione przez ten tajfun wyniosły $110 miliardów NT (=11mld zł)

Owy tajfun, po uderzeniu na Tajwan, przemieścił się na północny-zachód i uderzył w Chiny, gdzie prawie milion mieszkańców przybrzeżnych miejscowości musiało być ewakuowanych w głąb lądu.

2013/05/15

Słówko po chińsku... Piasek!

[sha]

Piasek, piaski i piaskownice... czyli rzeźby z piasku.

 W wtorek wybrałam się z całą rodziną i z psem na plażę gdzie były wystawione wielgaśne rzeźby z piasku z międzynarodowego festiwalu rzeźb... z piasku.

Heeeeeeeeeejjjjjj....... od Jasia.
Piasek w całym jego majestacie.

Mam poczucie że to ma jakieś ukryte znaczenie...
Detale, detale... o kurcze...

Dlaczego leją mleko na piasek?!
Heh? Klej? Oni to sklejają?!


Inucha.

2013/04/01

Zabici. Ranni. Pożary. Wszyskie pociągi stanęły... czyli małe trzęsienie ziemi z POV Polaków

Kilka dni temu było w miarę duże trzęsienie ziemi tu w środkowej części Tajwanu.
 Jedna babcia, która sprzątała w swoim ogródku, została przygnieciona przez niski murek grubości jednej cegły i niestety nie przeżyła. Co najmniej 86 ludzi zostało rannych, głównie przez stłuczone szyby.
Ja osobiście mieszkając na północy, w górach nie poczułam zbyt wiele...

Oto jest kilka "quotów" o owym trzęsieniu, które znalazłam na polskich stronach (głównie gazet etp.):

"Co najmniej cztery osoby zostały ranne. Pojawiły się doniesienia o kilku pożarach. Szybka kolej na Tajwan zawiesiła kursowanie pociągów w oczekiwaniu na wyniki kontroli bezpieczeństwa. Nie działa też metro w Tajpej." - pogoda.wp.pl
Metro czuje się dobrze jak nigdy nic.


"[...] W stolicy kraju z powodu wstrząsów czasowo wstrzymano ruch superszybkich pociągów."- tvnmeteo.tvn24.pl
Taaa... W Tajpej jest metro, nie ma wystarczająco dużo miejsca na superszybkie pociągi.


"[...] o sile 6,3 stopnia." - polish.ruvr.ru
 Jejciu, tak mocno to nie trzęsło...

"[...] raniąc jednego urzędnika." - www.onet.pl/
I plus 80 ileś tam ludzi.


"Silne trzęsienie ziemi na Tajwanie. Budynki się sypią. Trzęsienie ziemi o sile 6,1 stopnia w skali Richtera nawiedziło stolicę Tajwanu. Są zabici i ranni." - www.sfora.pl/
Sypią się, sypią, tylko nie z powodu trzęsienia ziemi a z powodu starości ... W Tajpej (stolica Tajwanu) tylko było odczuwane trzęsienie ziemi o sile 2 stopnia w skali Richtera...


"Szkoły w Tajpej zostały ewakuowane, metro przestało kursować. Stanęły również wszystkie pociągi w kraju.W wielu miejscach wybuchły pożary." - www.sfora.pl
Nie, w szkołach nikt nie zauważył, wszyscy słęczeli nad testami. I CO Z TYMI POCIĄGAMI?!


"[..] Wiele fabryk zawiesiło działalność a to oznacza perturbacje na rynku podzespołów komputerowych." - zmianynaziemi.pl
Ahaaa... WĄTPIĘ.


"Ministerstwo Edukacji Narodowej Republiki Chińskiej poinformowało, że setki lokalnych szkół na Tajwanie odnotowały straty materialne w wyniku środowego (27.03) trzęsienia ziemi. Japonia przekazała wyrazy współczucia ofiarom kataklizmu." - www.polska-azja.pl
Ja nie mogę. Nie wiem czy śmiać czy płakać. Ale wiem jedno na pewno - nie wierzyc w to co się czyta i słyszy w wiadomościach!


DO WIDZENIA i do kolejnego trzęsienia, które mam nadzieję, że jedynie roztrzęsie moją biedną Babcię czytającą takie głupoty, a nie wyrządzi rzeczywiście większych szkód. (Babciu, oczywiście nie chcę byś była roztrzęsiona.)

2012/11/04

Poof, poof grzybki... czyli Biebrzański Park Narodowy


Jedna z naszych wypraw samochodowych była przez Biebrzański Parku Narodowy, gdzie spotkaliśmy się z łosiem, konikami polskimi i z poof poof grzybkami...

Jesień, jesień, jesień!!!

Bawimy się purchawką
(przeze mnie nazwaną poof, poof grzybkiem)

Jak jechaliśmy przez park to nagle z lasu
wygalopowało całe stado koników polskich.

Jaś na "preriach"

Dzięciołek

Przewoźnik Jaś... czyli Narwiański Park Narodowy

Na Podlasiu jest kilka parków narodowych, zwiedziliśmy dwa z nich - Biebrzański i Narwiański Park Narodowy.


Większość czasu chodziliśmy po kładkach, a kiedy napotykaliśmy rzekę (jeśli w ogóle są rzeki na mokradłach...) to musieliśmy przepływać tratwami. Jaś ciągnął tratwę za łańcuch, który był cały mokry i zardzewiały, bo moczył się w wodzie bardzo długo i w ten sposób przeciągał nas na drugi brzeg.

Nasz przewoźnik - Jaś.
Znajdź mnie ;) ...
... i mnie!

Uuu... według mnie to wygłąda mega-depresyjnie...