Pokazywanie postów oznaczonych etykietą legendy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą legendy. Pokaż wszystkie posty

2014/10/17

Poproszę dziewięć porcji... czyli historia nazwy 九份


Mamuś biorąc udział w projekcie 'Dziecko Na Warsztat II Edycja' , usadowiła Jasia i mnie, podając mi książkę z chińskimi znaczkami i krzaczkami i rzekła: 'Przeczytaj to, a Jasiek, powiedz mi po polsku co ona czyta'.

Okazało się, że czytałam o małym miasteczku turystycznym Jiu-Fen 九份 , które jest znane z wąskiej alejki pnącej się w górę, na której jest mnóstwo małych sklepików, w których sprzedają wszelkiego rodzaju słodycze, tradycyjne zabawki, chodaki i okaryny.

by: 劉玉珍
W czasach dynastii Qing 清朝, w górskiej wiosce Jiu-Fen (九份) mieszkało tylko dziewięć rodzin. Najbliższy targ był w miasteczku Rui-Fang 瑞芳, do którego było trudno dotrzeć. 
Chiński znak '九' to dziewięć a '份' to znaczy porcja. 
Wioska przybrała nazwę dzięwięć porcji, bo gdy mieszkańcy cokolwiek kupowali, to zawsze kupowali po dziewięć porcji. 

2012/10/03

Zajączek na księżycu... czyli inna legenda

W poprzednim poście napisałam jak pewna pani znalazła się na księżycu, teraz opowiem jak zajączek się tam znalazł...
Któregoś dnia trzech nieśmiertelnych, przebranych za żebraków, zstąpiło na Zemię. Po drodze spotkali trzy zwierzęta: lisa, małpę i zająca. Lis i małpa, widząc trzech żebraków, przygotowali każde oddzielnie duże uczty. Jednak zajączek widząc, że nie ma jedzenia którym mógłby się podzielić, rozpalił ognisko i wskoczył do niego. Nieśmiertelni widząc to, ze zdziwieniem spytali :"Co robisz?!". Zajączek odpowiedział: "Zjedzcie mnie!". Wzruszeni tym postępkiem, nieśmiertelni postanowili wysłać zajączka na księżyc by tam dotrzymywał towarzystwa Chang-e.

2012/10/01

Grillowanie przy blasku księżyca... czyli Święto Środka Jesieni

Wczoraj było jedno z czterech największych tradycyjnych świąt na Tajwanie. Jest to Święto Środka Jesieni - pełnia księżyca 15-tego dnia ósmego miesiąca.
Ale, ale, wczoraj był przecież 30 dzień dziewiątego miesiąca! To dlatego, że na Tajwanie tradycyjne święta są obchodzone według kalendarza księżycowego (ale o tym w innym poście).
Co specjalnego wiąże się z tym świętem i skąd się w ogole wzięło takie święto?
Zaczęło się od pewnej pani, którzy wylądowali na księżycu...
Dawno, dawno temu w Chinach była straszna susza, której przyczyną było10 słońc świecących na raz. Pewien człowiek, wyśmieniły łucznik, o imieniu Hou-yi (后羿) zestrzelił 9 z tych słońc zostawiając jedno. Któregoś dnia spotkał on Królowę Matkę Zachodnich Niebios, która na znak wdzięczności za zestrzelenie słońc dała mu eliksir nieśmiertelności. Po powrocie do domu Hou-yi oddał eliksir nieśmiertelności swojej żonie, Chang-e (嫦娥), która schowała go. Zauważył to uczeń Hou-yi, Peng-meng (蓬蒙), który zagroził Chang-e, że odbierze jej eliksir nieśmiertelności. Chang-e słysząc tę groźbę wypiła cały eliksir. Wszyscy wiedzą, że co za dużo to niezdrowo, więc wypicie takiej ilości eliksiru nieśmiertelności miało swoje efekty uboczne - lekkie ciało Chang-e zaczęło unosić się ku niebu. W końcu Chang-e doleciała na księżyc, gdzie spotkała zajączka... 
Ale skąd się ten zajączek wziął na kiężycu, to już zupełnie inna opowieść, którą może kiedyś też tu opiszę (jeśli tylko ktoś grzecznie o to poprosi w komentarzu).
Tak więc zgodnie z tradycją w jesienną noc, gdy na niebie wisi okrągły jak ciasteczko księżycowe (月餅 [yue-bing]) księżyc, Tajwańczycy (i Chińczycy pewnie też) gapią się w niebo.






A co to jest ciasteczko księżycowe?
To jest tradycyjne okrągłe ciastko najczęściej z żółtkiem jajka w środku lub też z mięsem, ja jednak jem jedynie te słodkie.
Nasza rodzina obchodziła to święto objadając się różnościami z grilla w gronie rodziny i znajomych, czyli  tak jak wszyscy Tajwańczycy. Nasz grill był dość specjalny, bo wśrod potraw znalazły się i polskie i tajwańskie dania. A wśród 11 gości byli i Tajwańczycy i Polacy, więc konwersacja przy stole toczyła się po polsku, chińsku, tajwańsku i angielsku... @_@