Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzaki. Pokaż wszystkie posty

2015/06/27

Gdzie jest Basia... czyli szukanie wiewiórek po Parku Łazienkowskim


Tata popiera stereotyp Azjatów i 'selfies' - sweet fotek.


Wyrwaliśmy się cała rodzinką na całodzienne wyjście do Parku Łazienkowskiego, już bardzo, bardzo długo nie było wycieczek Chen-Werników.




Najbardziej zadziwiające to fakt, że Jaś i Ania, którzy zawsze nawzajem sobie dokuczają, zachowywali się wyśmienicie przez cały dzień. Wszyscy byliśmy mile zdziwieni.


Z mamą robiłyśmy setki zdjęć, pogoda była piękna, ale w cieniu trochę zimno.


Psssst... Można mnie złapać na Instagramie~ @zozocw 


Poprowadziłam sesję zdjęciową dla Rodziców, żeby wreszcie mogli zmienić swoje zdjęcia profilowe na Facebooku ze zdjęć na nartach, gdzie są zasłonięci goglami, na jakieś bardziej wiosenno-letnie.


Mama, jedyna z bezpośrednim internetem w telefonie, była przyklejona do telefonu czasami, aż bateria się wyczerpała. Pierwszy i jedyny raz to nie ja się tak zachowałam.


Po drodze spotkaliśmy różne zwierzaki.


Napotkaliśmy kilku orzeszko-żerców jak przebiegały przez dróżkę i wędrowały z jednego drzewa na drugie.



Ania była zachwycona tymi zwierzaczkami i nieustannie wyszukiwała nowe wiewiórki.


Jasiek był podekscytowany i cały czas wołał Basia, Basia, Basia - co po jakimś czasie stało się bardzo irytujące...


Pod koniec dnia, wszyscy się zmęczyliśmy i byliśmy wyczerpani, ale bardzo zadowoleni że mogliśmy się wreszcie wyrwać z polskiego domu i pochodzić po dworze ... bez psa.


2013/12/18

Wózeczki dla najlepszych przyjaciół człowieka... czyli 'Psia kultura'

Jestem w Polsce.

Tym razem sama przyleciałam. Z dwoma przesiadkami. Fajnie było, czułam się jak dorosła dziewczynka przez te 24 godziny podróży.

W drzwiach mieszkania Babci i Dziadka przywitał mnie Lutek - pies, który został zwierzątkiem domowym zastępując poprzedniczkę, Miłkę, kotkę, która popełniła samobójstwo.

Lutek jest całkiem fajny, choć ma niechęć do płci męskiej... właściwie dokładniej - mężczyzn.
Szczeka i warczy na tatę i wujków, ale na Jasia (brat, 11 lat) żadnej negatywnej reakcji nie ma. Jaś -biedaczek jeszcze ma daleko do 'mężczyzności'...

Z psem naturalnie trzeba wychodzić na spacery kilka razy dziennie... ale nikt mnie nie ostrzegł, że spacer ma trwać godzinę. Go-dzi-nę.
Rozumiem, że on młody i ma brykać, ale 60 minut to dużo...
Na Tajwanie, z naszą Inusią (suczka, 10 lat) wychodzi się trzy razy dziennie, po 20 minut...

Ale właściwie, co mam porównywać z Tajwanem... My tam mamy zupełnie inną 'psią kulturę'.
Po pierwsze, średnia wielkość tajwańskich psów jest prawdopodobnie trzy razy mniejsza od polskich... W związku z tym, nie często są wypuszczane na zewnątrz i spacerki są odbywane w wózeczkach i koszyczkach, a pieski są ubierane w kaftaniki i buciki...
Normą jest zamykanie psiaczków w zdecydowanie za małych klatkach na balkonach, a pozwalanie im swobodnie biegać po domu nie jest najlepiej przyjmowane, tym bardziej że połowa Tajwańczyków panicznie boi się psów.
Nie tylko ludzie boją się ich, to jeszcze przy każdej 'konfrontacji' z innymi psami, wszystko jedno jakiej wielkości, podnoszą je, a na dodotek nie pozwalają by psy razem się bawiły...

A w Polsce? Polska to jest RAJ dla psów!

2012/10/30

Przedszkolak na koniu... czyli Zozo w siodle

Gdy byłam mała, co roku gdy wracaliśmy do Polski, jechaliśmy na Mazury, gdzie codziennie zbieraliśmy grzyby w lesie, pływaliśmy w jeziorze a ja też jeździłam na klaczy, którą nazywano Kawka...
Tęskniłam do tych starych czasów i marzyłam by włożyć stopy w strzemiona... Jejciu jak tęskiłam za jazdą konną... I wreszcie w tym roku przydarzyła się okazja, by usiąść w siodle. 
Kocham jazdę konną, ale szczerze mówiąc, moja jazda jest na poziomie przedszkolaka ...

Ja na Rudym, strasznie żarłocznym koniu.

Konie uwielbiały jabłka zerwane
z jabłoni niedostępnej dla nich