Bo niedawno zaczęłam biegać i jeździć po całym mieście od jednego castingu na drugi, a czasami nawet na trzeci. Chodzić też zaczęłam dużo, a dobre i to, boć to przecież trochę ruchu jest, (tak szczerze powiedziawszy, to oprócz jazdy na nartach w zimie, żadnego innego sportu nie uprawiam, no chyba że lekcje tenisa i taneczne wygibasy przed XBox360 się liczą). Sporty i ruszanie się to oczywiście najzdrowszy sposód na odchudzanie, ale niestety agencje modelingowe i klienci patrzą na to ile człek waży a nie w jakim stanie sam człek jest. Więc przez te wszystkie moje ciężkie mięśnie i kości ... często mijam się z prawdą podając swoje wymiary do castingów ...
Wróćmy jednak do samych castingów.
Najlepiej i najłatwiej będzie wszystko opowiedzieć w kolejności chronologicznej; od współpracy z agencją do dostania pieniążków.
Po wygraniu wielkiego 'beauty paegant', który był po tym poście, agencja która organizowała ten konkurs, zaczęła wysyłać mnie na wszelkiego rodziaju castingi, zdjęcia i nagrania, w tym samym czasie próbując ze mną (a właściwie z moimi rodzicami, bo ja jestem małoletnia) podpisać kontrakt. Kontrakt ten miał wypisane 'outrageus' warunki i zastrzeżenia, więc po pokazaniu naszemu znajomemu prawnikowi, ten złożył go w samolocik i wrzócił do kosza, rzecząc że kontract owy jest nieetyczny i spisał nowy. Wysłany zmieniony kontrakt nigdy nie wrócił, więc nic nie zostało podpisane a ja 'uciekłam' do Polski i Japonii na święta i zimę...
Wiosna nadchodziła, deszczem. (Jak tak pomyśleć, to wszystkie pory roku nadchodzą z deszczem... wiosna, jesień i zima, a w lecie kochane tajfuny).
Ania od dłuższego czasu u nas w
rodzinie siedzi, je i pije; ktoś musi za to wszystko płacić!
Więc rodzina miała losowanie i włożno do
kapelusza karteczki z imonami ludzi, którzy nie pracują
(Dorota - mama, Jaś - brat, i ja) i dano Ani do losowania.
Zeus mnie pobłogosławił i moje imię zostało wylosowane. Spakowałam wszyskie moje majętności w kawałek
chusty i wyruszyłam w drogę niczym Czerwony Kapturek (a może Szewczyk Dratewka).
Zapukałam na drzwi agencji zajmującej się głównie
zagranicznymi modelkami, zostawiłam swoje niezupelnie prawdziwe wymiary i numer
telefonu i zaczęłam czekać na pracę.
Długo czekać nie trzeba było. Dostawałam kolejne
SMS-y i LINE (aplikacja, której Azjaci używają do czatowania) na którym
były informacje o wszelkich castingach i pracach. Taki owy liścik
wygląda tak:
'Casting do katalogu ubrań, 8 godzin, 1500NT za godzinę, 5/22 o 15:00, [adres]'
'Samsung TVC ( Television Commercial – reklama telewizyjna), casting 5/22~24 od 10-12 i 14-19, przymiarka 5/26, filmowanie trwa dwa dni między 5/30 a 6/3.[adres] Proszę przynieść letnią jasną sukienkę i buty na obcasach.'
Po dostaniu wszystkich dat trzeba się upewnić czy
jest się wolnym we wszyskich tych dniach, jeśli nie to trzeba natychmiastowo powiadomić agencję .
Jak widać są dwa rodzaje castingów - jedne do zdjęć, a drugie
do telewizji. Różnica polega na tym, że na casting do zdjęć idzie się na określoną godzinę, a na casting telewizyjny można wybrać
datę i godzinę. Dzieje się tak dlatego, iż klienci szukający modelek do
zdjęć często wybierają je z listy modelek, którą agenja im
podaje, wybierają patrząc na rozmiary i wymiary, a wybrane proszą na
dokładniejszą "inspekcję" i od razu jest przymiarka – w ten sposób modelek na castingu jest mniej i to klienci sami je wybierają.
Do reklam telewizyjnych już jest inny proces wyboru.
Wymagane od modelek jest o wiele więcej, bo nie tylko trzeba grać
pewną role, ruszać się i czasami coś powiedzieć, ale należy również rozumieć poszczególne
instrukcje i wymagania.
Takie castingi nie są przeprowadzane przez klientów, ale przez agencję castingową, która się w tym specjalizuje. Robią kilka zdjęć z różnych kątów i w różnych pozach, trzeba się też przedstawić (co jest nagrywane) i pochodzić, pośmiać, pokopać piłkę (w obcasach), popić coś lub porozmawiać z niewidzialną osobą. To wszystko jest edytowane w mnóstwo krótkich filmików, które są przebierane przez agencję castingową, klientów i na końcu przez reżysera.
Takie castingi nie są przeprowadzane przez klientów, ale przez agencję castingową, która się w tym specjalizuje. Robią kilka zdjęć z różnych kątów i w różnych pozach, trzeba się też przedstawić (co jest nagrywane) i pochodzić, pośmiać, pokopać piłkę (w obcasach), popić coś lub porozmawiać z niewidzialną osobą. To wszystko jest edytowane w mnóstwo krótkich filmików, które są przebierane przez agencję castingową, klientów i na końcu przez reżysera.
Na reklamy telewizyjne proszą o dokładny ubiór.
Może to być sukienka, krótkie spodenki lub piżama (takiej pracy
jeszcze nie dostałam, ale na pewno gdzieś tam jest...)
Po takich castingach następuje kilkudniowy okres
oczekiwania, w czasie którego zapominam o tym, że w ogóle byłam na jakimś castingu ...
Na początku współpracy z ową agencją, jeździłam 3-4 razy w tygodniu na castingi. Teraz tylko około
raz na tydzień, bo strasznie jestem zajęta, a i Mama uważa to za stratę czasu. Czymjestem zajęta spytacie? Kiedyś się
dowiecie ;)
Już nie wiem co dalej pisać ale jak są pytanka to
proszę strzelać. Tu, tu na dole albo na moim Facebooku facebook.com/ChenZozo
I jeszcze jedno. Czy ktoś chce żebym filmik zrobiła
z tego posta?